W piątek w całej szkole obchodziliśmy „Dzień Królewski”. Młodsi uczestnicy weszli w pełny tryb monarchii absolutnej — zaangażowani tak, jakby od ich działań zależały losy całego królestwa. Starsi podchodzili do wydarzenia z większą rezerwą, z miną w stylu: „Czy ja na pewno muszę mieć koronę na głowie?”.
Jak to w każdej królewskiej rodzinie bywa, każdy miał tu swoją rolę. Królowa była tylko jedna, Strażniczka Zamku czuwała niezmiennie uważnie. Wśród uczestników znaleźli się rycerze, damy dworu, giermkowie oraz cała królewska świta.
Największym zainteresowaniem cieszyła się oczywiście możliwość zrobienia sobie zdjęcia na królewskim tronie. Tu nie było żartów — każdy choć na chwilę mógł poczuć się jak władca całego szkolnego królestwa (przynajmniej do momentu oddania korony kolejnej osobie w kolejce).
Skoro dzień był uroczysty i królewski, nie mogło zabraknąć poczęstunku. Klasa 6b przygotowała wypieki wykonane przez uczniów. Na stołach pojawiły się domowe słodkości, które szybko znikały wśród uczestników wydarzenia.
W klasach i na boisku powstawały zamki z pudeł, klocków i piasku.
